czwartek, 5 września 2013

Pierwszy tydzień w Hong Kongu

   Orientation Week, czyli co, gdzie, kiedy, jak i dlaczego.Udało się pozałatwiać wszystkie formalności i nawet poprzestawiać w miarę sensownie plan zajęć (pon i pt wolne <3). Jeszcze tylko szybka wyprawa do Ikei, żeby zakupić jakąś pościel (w akademiku nie ma nawet pół poduszki!). Zaraz po zakupach tradycyjny chiński obiad, czyli Hot Pot. Okrągły stół, a na środku garnek z cały czas podgrzewanym rosołem i oczywiście olbrzymi talerz dziwnych rzeczy do ugotowania :P Pucha, o ile oczywiście uda się coś złowić pałeczkami :P W środę wycieczka do Macau, dawnej koloni Portugalskiej. Miasto zaraz obok o Hong Kongu, również działające jako specjalna jednostka administracyjna, niepodlegająca pod rząd Chiński. Tak na prawdę małe Les Vegas. Większość budynków to kasyna lub hotele. Mimo to mniejsze uliczki trochę w stylu śródziemnomorskim, co mocno kontrastuje z chińskimi napisami :P. Samo miasto nie robi jakiegoś powalającego wrażenia, szczególnie po Hong Kongu, czy Singapurze. Jednak bardzo miła wycieczka i cała masa nowych znajomości. W między czasie połowa grupy gdzieś zaginęła, ale o ile wiem udało im się wrócić :P
   W czwartek obowiązkowe dla naszego wydziału spotkanie. Trochę przynudzania, krótka lekcja kantońskiego i wycieczka po kampusie. Przynajmniej oznaczenia na planie zajęć wydają się być trochę bardziej zrozumiałe :P i tak np. AC1 B5208, to nic innego jak sala nr 208 na 5 piętrze w niebieskiej strefie budynku nr. 1! Entuzjastyczni, chińscy przewodnicy koniecznie chcą uwiecznić naszą grupę przy każdej możliwej części kampusu, w końcu udaje nam się dotrzeć na wspólny lunch w tradycyjnej restauracji. Jak to na chińskim posiłku- okrągły stół, a na nim mniejsza obrotowa taca na której stawiane są dania, którymi się wszyscy dzielą. W Hong Kongu tradycją jest, że przed posiłkiem obmywa się naczynia. Tak więc kelner podaje wrzątek w dzbanuszku u drugą miseczkę na zlewki, tak aby każdy mógł przygotować swoje pałeczki, łyżkę i miseczkę. Po tej ceremonii na stół zostają podane koleje potrawy. Najpierw tradycyjne pierożki Dim Sum, podgrzewane na parze, z różnymi dziwnymi składnikami wewnątrz. Następnie wszelkiego rodzaju warzywa, grzyby, smażone tofu, znalazł się też kurczak i oczywiście nie mogło zabraknąć ryżu <3 Jeszcze tylko zdjęcie na dziedzińcu wszystkich studentów z wymiany i koniec programu obowiązkowego.
  Jeśli myślicie, że rozpoczęcia roku w xivlo były nudne, to nigdy nie byliście na obowiązkowym spotkaniu organizacyjnym w CityU. Tzn. może nie byłoby takie złe, gdyby odbyło się, powiedzmy miesiąc wcześniej... No bo po co nam teraz wiedzieć jak wybrać przedmioty skoro już musieliśmy mieć to zrobione albo jak załatwić dokumenty na uczelni... Za to można było się pośmiać z klubu studenckiego :P Po południu trochę studenckiego życia :D swoją drogą fajne miejsce! Bar na dachu budynku ( monopolowy na dole :P).
   A w sobotę wycieczka po mieście. Najpierw muzeum historii miasta z bardzo zabawnym przewodnikiem ( w każdym razie on tak myślał), kolejny  tradycyjny lunch tym razem w wegetariańskiej restauracji, a po południu Sky100, czyli jeden z najwyższych budynków na świecie! Niestety nie mieliśmy szczęścia z pogodą, tylko chwile mogliśmy się cieszyć niezwykłą panoramą miasta, gdyż za chwile rozpadał się deszcz, a gęste chmury zakryły wszystko... Tam koniecznie trzeba wrócić przy dobrej pogodzie! Może z pewnymi turystkami, które mają zamiar odwiedzić Hong Kong? :P


Macau:






Rusztowanie :P


Macau c.d.





Kasyna






Witam!y w CityU


你好! nei hou, czyli cześć!


Eee...mgła


No, a tak to powinno wyglądać!


 Figury miały za zadanie odstraszyć duchy z wioski!


 Lunch :)



Nie, to nie jest żadna tradycyjna restauracja, tylko jakaś przypadkowa w centrum handlowym :P Nie  wiem co to było, ale smakowało całkiem nieźle :P







Zachód słońca :) a po prawej budynek naszej uczelni!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz