sobota, 7 września 2013

Back to school!

   Pierwszy tydzień nauki ( xD) jest zawsze taki ekscytujący! Jeszcze tyle się chce, tyle planów, nowi znajomi, nowe przedmioty, jeszcze nikt nic od ciebie nie chce... Zobaczymy na jak długo starczy :P
   Zdecydowanie najbardziej zabawnym punktem programu są lekcje chińskiego, kiedy wszyscy powtarzamy radośnie za lektorką swoją wersję dźwięku, który własnie wypowiedziała. Chyba nie idzie nam za dobrze sądząc po jej minie :P Jednak 4 tony nie wydają się być aż tak straszne! 
  W piątek, z racji braku zajęć, wycieczka Kam Shan Country Park, czyli bliskie spotkanie z małpkami :). 
Jest to częściowo rezerwat,więc przyroda naprawdę przepiękna, szczególnie, że tak blisko olbrzymiego miasta! Po spacerze obiad w przypadkowo wybranej restauracji, tym razem malezyjskiej :)
  Dzisiaj wyprawa do Chungking Mansions, czyli definicja globalizacji w kompleksie centrum handlowego i kilku budynków obok. Dla mieszkańców Hong Kongu, dzielnica typu trójkąt bermudzki we Wrocławiu w jeszcze trochę gorszym wydaniu. W rzeczywistości, obecnie nie jest tam jakoś szczególnie niebezpiecznie, jednak tłum ludzi ze wszystkich możliwych zakątków świata, tworzący jakby osobną rodzinę zamkniętą na świat z zewnątrz, może przyprawić o dreszcz, po prostu czuć, że się tam nie pasuje. Oprowadzał nas przesympatyczny pan z Ghany, ze słowotokiem, który wydawał się znać wszystkich w okolicy. 

Dobra, może uda nam się nie zgubić!





 





Hong Kong :)


Uliczne przysmaki :P










Mong Kok, czyli jeśli chcesz coś kupić i tego tu nie znajdziesz to pewnie to coś w ogóle nie istnieje :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz