środa, 21 sierpnia 2013

Baaali!

Rano opuściliśmy Singapur :(. Kolejny cel Bali. Już sam lot dostarczył nam sporo atrakcji, ponieważ tutejsze lotnisko jest zbudowane zaraz przy morzu, więc do końca nie byliśmy pewni, czy to nie lądowanie awaryjne. Na pierwszy rzut oka wyspa raczej daleka jest od raju z folderów reklamowych. Wszędzie straszny tłok i nieporządek. Ogromna ilość skuterów, totalny chaos na drodze. Jednak udaje nam się dotrzeć do hostelu i udajemy się na lokalny obiad. Wszystko strasznie ostre, ale pyszne. Krótki odpoczynek, ponieważ o 2 w nocy wyruszamy na wschód słońca na wulkan!



Wulkan


Lądowanie






Zupa curry z głowy ryby  :P


To jest podobno krczak


Rybka


Świątynie są wszędzie!


Kuta Beach

2 komentarze:

  1. Jak to dobrze ,że się odezwałaś, bo myślałam,że zagubiliście się na tej wyspie!Te kurze rapki wyglądają trochę ohydnie,ale jeśli tak podają to chyba przysmak?? Widzę,że studiowanie mapy to podstawa.Aha! doszła twoja obudowa do telefonu!!!Miło widzieć cię na zdjęciu,może być więcej.Daj znać jak wyszło zdobywanie wulkanu, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń